Newer posts are loading.
You are at the newest post.
Click here to check if anything new just came in.
Świecie nasz, świecie nasz,
chcę być z tobą w zmowie,
z blaskiem twym, z siłą twą,
co mi dasz - odpowiedz.
— Marek Grechuta
Reposted fromcudoku cudoku viaahazaynlo ahazaynlo
Przeraża mnie moje myślenie. Za dużo i niepotrzebnie
— NN (via 99082308)
Reposted fromdivi divi viaahazaynlo ahazaynlo
– Jak wyglądałam? – zapytałam, niecierpliwiąc się. Zmarszczył brwi. – Jakby wszystko, co kochasz, zostało podpalone, a ty nie możesz odejść, póki nie zobaczysz, że spłonęło na popiół. Bardzo chciałem cię wtedy przytulić.
— Brittainy C. Cherry - "Kochając Pana Danielsa"
Reposted fromMsChocolate MsChocolate viaahazaynlo ahazaynlo
9092 0381 250
Reposted fromthetemple thetemple viaahazaynlo ahazaynlo
Jest takie miejsce w gardle, w którym grzęzną wszystkie niewypowiedziane zdania. Mimo upływu lat, niektóre słowa wciąż nie przechodzą mi przez usta. Akumulują się na wysokości szóstego kręgu piersiowego i tkwią tam nieuleczalnie. Przygniatają i nie dają żyć. Godzinami dochodzę do siebie pod ich ciężarem. Złe senne retrospekcje codziennie od nowa. Podobno wystarczy 21 dni, żeby się do czegoś przyzwyczaić. Bzdura.
http://gomint.blogspot.com/
Reposted fromgoby goby viaahazaynlo ahazaynlo
Jeśli zostałeś brutalnie złamany, ale wciąż masz odwagę, by być łagodnym dla innych, zasługujesz na miłość głębszą niż sam ocean.
— Nikita Gill
Reposted fromMsChocolate MsChocolate viaahazaynlo ahazaynlo
5347 46a4 250
mów mi Wiktor (Miłoszewski, "Domofon")
5911 16b0 250
Reposted fromgoaskalice goaskalice viaahazaynlo ahazaynlo
0329 5d2c 250
Jeden z najsmutniejszych gifów świata
Reposted fromimradioactive imradioactive viaahazaynlo ahazaynlo
Nie wiem ja­ki jes­tem, ale cier­pię, gdy mnie de­for­mują... Wbrew wszys­tkiemu chcę być sobą
— Witold Gombrowicz
Reposted fromaishiteru13 aishiteru13 viaahazaynlo ahazaynlo

„Niosła obrzydliwe, niepokojąco żółte kwiaty. Diabli wiedzą, jak się te kwiaty nazywają, ale są to pierwsze kwiaty, jakie się wiosną pokazują w Moskwie. Te kwiaty rysowały się bardzo wyraziście na tle jej czarnego płaszcza. Niosła żółte kwiaty! To niedobry kolor! Skręciła z Twerskiej w zaułek i wtedy się obejrzała. No, Twerską chyba pan zna? Szły Twerską tysiące ludzi, ale zaręczam panu, że ona zobaczyła tylko mnie jednego i popatrzyła na mnie nie to, żeby z lękiem, ale jakoś tak boleśnie. Wstrząsnęła mną nie tyle jej uroda, ile niezwykła, niesłychana samotność malująca się w tych oczach. Posłuszny owemu żółtemu znakowi losu ja również skręciłem w zaułek i ruszyłem jej śladem. Szliśmy bez słowa tym smutnym, krzywym zaułkiem, ja po jednej jego stronie, ona po drugiej. I proszę sobie wyobrazić, że prócz nas nie było w zaułku żywej duszy. Męczyłem się, ponieważ wydało mi się, że muszę z nią pomówić, i bałem się, że nie powiem ani słowa, a ona tymczasem odejdzie i nigdy już jej więcej nie zobaczę. I proszę sobie wyobrazić, że to właśnie ona, odezwała się nieoczekiwanie:

– Podobają się panu moje kwiaty?

Dokładnie pamiętam dźwięk jej głosu, taki dosyć niski, ale załamujący się niekiedy, i chociaż to głupie, wydało mi się, że żółte, brudne mury uliczki powtarzają echem jej słowa. Spiesznie przeszedłem na tę stronę, po której szła ona, podszedłem do niej i odpowiedziałem:

– Nie.

Popatrzyła na mnie zdziwiona, a ja nagle i najzupełniej nieoczekiwanie zrozumiałem, że przez całe życie kochałem tę właśnie kobietę!

[...]

– Tak, popatrzyła na mnie zdziwiona, a potem zapytała:

– Czy pan w ogóle nie lubi kwiatów?

Wydało mi się, że w jej głosie była jakaś wrogość. Szedłem obok niej, starałem się iść w nogę i, ku memu zdziwieniu, zgoła nie czułem zmieszania.

– Lubię kwiaty, ale nie takie – powiedziałem.

– A jakie?

– Lubię róże.

Natychmiast pożałowałem swoich słów, bo ona uśmiechnęła się przepraszająco i cisnęła swoje kwiaty do rynsztoka. Zmieszałem się nieco, ale jednak je podniosłem i podałem jej, ale ona z uśmiechem odsunęła kwiaty, więc musiałem nieść je sam.

Szliśmy tak w milczeniu przez czas pewien, dopóki nie wzięła kwiatów z moich rąk i nie rzuciła ich na jezdnię. Potem wsunęła w moją dłoń swoją dłoń w czarnej rękawiczce z szerokim mankietem i poszliśmy dalej razem.

[...]

– Niech pan mówi dalej – powiedział Iwan – i proszę, niech pan nie pomija żadnych szczegółów!

– Dalej? – zapytał gość. – No cóż, tego, co było potem, mógłby się pan sam domyślić. – Prawym rękawem wytarł nagle nieoczekiwaną łzę i mówił dalej: – Miłość napadła na nas tak, jak napada w zaułku wyrastający spod ziemi morderca, i poraziła nas oboje od razu. Tak właśnie razi grom albo nóż bandyty! Ona zresztą utrzymywała później, że to nie było tak, że musieliśmy się kochać już od dawna, jeszcze się nie znając i zanim się jeszcze spotkaliśmy, i że ona żyła z innym mężczyzną... a ja, tam, wtedy... z tą, no, jakże jej...

– Z kim? – zapytał Bezdomny.

– Z tą, no... z tą, no... – odparł gość i pstryknął palcami.

– To pan był żonaty?

– No tak, przecież właśnie w tej sprawie pstrykam... Z tą... Z Warią... Z Manią... nie, z Warią... taka sukienka w paski, muzeum... Zresztą nie pamiętam.

No więc ona mówiła, że wyszła tego dnia z bukietem żółtych kwiatów właśnie po to, bym ją wreszcie odnalazł, i gdyby tak się nie stało, otrułaby się, bo jej życie było pozbawione sensu.

Tak, miłość poraziła nas w jednej chwili. Wiedziałem o tym jeszcze tego samego dnia, po godzinie, gdyśmy znaleźli się, sami nie wiedząc jak i kiedy, na nadrzecznym bulwarze pod murami Kremla.

Rozmawialiśmy ze sobą, tak jakbyśmy się rozstali dopiero wczoraj, jakbyśmy się znali od wielu lat. Umówiliśmy się, że się spotkamy nazajutrz w tym samym miejscu, nad brzegiem Moskwy, i spotkaliśmy się tam. Przyświecało nam majowe słońce. I niebawem ta kobieta potajemnie stała się moją żoną.”

~ M. Bułhakow, Mistrz i Małgorzata

Reposted fromdormeur dormeur
szukam swoich żółtych
- I jest jeszcze jedna rzecz, którą ci przysięgałem, żeby cię przekonać do małżeństwa. Decydująca, moim zdaniem. Ty powiedz. -  Amos obiecał, że nie będzie dnia, w którym bym się nie śmiała.
— Amos Oz do swojej żony Nily, ''Amos Oz o miłości: Obiecałem żonie, że nie będzie dnia, w którym by się nie śmiała'', Wysokie Obcasy, 23.12.17
Reposted from1923 1923
Chcę już być "u siebie", gdziekolwiek to jest.
— dobby
Reposted fromdobby dobby
Chyba nigdy nie jest za późno i na nic nie jest za późno, kiedy w grę wchodzi człowiek. Nawet tego, który odszedł, można dogonić.
— Krystyna Siesicka – "Zapałka na zakręcie"
Reposted fromnacpanaa nacpanaa viaOlsonek Olsonek
Bo oczy masz wesołe. Prawie jak kiedyś.
— Anna Ficner-Ogonowska
Reposted fromnacpanaa nacpanaa viaOlsonek Olsonek
love not exist, we must create it
Older posts are this way If this message doesn't go away, click anywhere on the page to continue loading posts.
Could not load more posts
Maybe Soup is currently being updated? I'll try again automatically in a few seconds...
Just a second, loading more posts...
You've reached the end.

Don't be the product, buy the product!

Schweinderl